Powiem szczerze, już dawno nie męczyłam się tak bardzo z książką. 

Pierwszym tomem byłam oczarowana. 

Ciekawa fabuła, poszukiwanie złota, wciągająca akcja... Więc czekałam na drugi tom z wypiekami na twarzy. 

I zaczęło się sypać.... 

Już dawno nie męczyłam się tak z książką. 

Skoro główna bohaterka cały pierwszy tom ucieka od wujka Hirama, po jakiego dziada w drugim tomie sama do niego wraca ?

Jej powody są tak słabe, że aż kręciło się w głowie ... ze względu na bezpieczeństwo przyjaciół. Boziu nie ... 

Gdyby uciekała i ktoś ją porwał, to nie miałabym żalu. 

Natomiast pewnego wieczora stwierdziła że musi stawić Harimowi czoło, wsiadła na koń i tyle ją widziano. 

Jest w kopali u wujka, który ją wykorzystuje do odnalezienia złota.

Jest przy tym mnóstwo stron jak to wujka nienawidzi, jak to zabrał jej wszystko. 

Gdy wujek każe jej wejść do kopalni : ok

Znaleźć złoto : ok 

Krzyczę i nie wierzę....

Gdy w końcu udaje im się wyrwać z tej kopalni, ona w połowie drogi zawraca żeby go zabić. 

Tych absurdów jest tak wiele, że mnie krew zalewa. 

Główna bohaterka z ostrej i rozsądnej dziewczyny zamienia się w warzywną papkę. 
Cały ten tom to dla mnie porażka...

 

Komentarze obsługiwane przez CComment

Miejsce na reklamę