Kochani płakałam, krzyczałam ale wszystko co dobre szybko się kończy :P 

Zapraszam na recenzję 

Kochani dziś wracam z cegiełką 

Tak strasznie się bałam tej pozycji, że książka musiała chwilkę odczekać na półkach. 
Czytelnicy którzy zastanawiają się nad kupnem lub dopiero poznanie serii powiem tylko : Kochani polecam ...

A teraz wróćmy do recenzji 
Ogromnym plusem tego tomu jest Manon. 
Wiedźma w poprzednich książkach, miała zarysowany pazurek, ale w piątej części jest fantastyczna. Wie o co i z kim chce walczyć. Zdyscyplinowana, twarda i bezwzględna. Chodź nie ukrywam że płakałam jak dzieciak, gdy jej babka wymierzyła jej karę. Krzyczałam i miotałam się w łóżku krzycząc "leć !" ( sąsiadów przepraszam  ) Bardzo się cieszę że jej uczucie z Dorianem rozkwita. Uważam że pasują do siebie.

Aelin natomiast mnie strasznie irytowała. Nie mogłam jej przewidzieć. Wiem że Rowan to jej miłość życia, ale na tym moja wiedza się kończy. Bohaterka zaskakiwała, przerażała i powodowała mój zachwyt. Z jednej strony niby ją znam, a z drugiej mam wrażenie że poznaję całkiem nową postać. 
Czy tylko ja tak mam ?

Kolejną postacią która nabiera wiatr w żagle to Lysandra. 
Z wroga i Pani do towarzystwa, narodziła się nam nowa gwiazda serii. Jest to postać której jeszcze nie poznałam do końca. Czuję że jest w niej ogromny potencjał.

Osobiście książka mnie porwała. 
Akcja toczy się strasznie szybko, a 860 stron przeczytałam tak szybko że serce mi ścisło czytając ostatnią stronę.

Kochani polecam !!

Miejsce na reklamę