Dlaczego to już koniec cry

Kochani ta cudowna seria już za mną. 

I powiem szczerze że tom pierwszy był dla mnie najlepszym. 

Ja przez te dwa ostatnie tomy nie mogłam uwierzyć że ona nie jest z Tamlinem. 

Przecież połączyło ich coś bardzo wyjątkowego, pomogła mu stanąć na nogi. 

On otoczył ją opieką, jej rodzina zaczęła nowe lepsze życie.

A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze ??? Równie mocno lubię Rysa. 

Cały Dwór Nocy jest dla mnie bardzo wyjątkowy. 

W tym całym mroku, byciu złym i podstępnym - odnalazłam cudownych Fea. 

Poczucie humoru tej całej trójki, powodowało że siedziałam w fotelu i uśmiechałam się do siebie. 

W ostatnim tomie  Feyra i  Rhysand postanowili wyrwać mi serce i zmielić w młynku. 

Powiem szczerze że chwilami akcja toczy się jak flaki z olejem.  Planują, debatują, obmyślają jak poradzić sobie z Hybernią. 

I tak jak w poprzednich tomach są chwile, które wbijają w fotel. 

Mam tu na myśli pierwsze spotkanie Luciena z jego towarzyszką ( ten aspekt powinien być bardziej rozwinięty), czy pierwsze spotkanie Feyry z Tamlinem. 

Jak w każdym tomie Mass, nie wiesz kto jest wrogiem a kto przyjacielem.

Z jednej strony cieszę się że ta historia już się skończyła, ale z drugiej czuję niedosyt. 

Przydałaby się jedna taka krótka książka jak potoczyło się życie po wielkiej wojnie. 

Co z Azem i Kasjanem ? 

Jak siostry Feyry sobie poradziły z nową sytuacją ?

Co z Lucienem ? 

A pro po posła Dworu Wiosny ... w tym tomie to mu się nawyrabiało. 

Z pewnością będę wracać do tej trylogii jeszcze wiele wiele razy. 

Skradła moje serce. 

Polecam 

Komentarze obsługiwane przez CComment

Miejsce na reklamę