Jakie czasy taki Mikołaj 

Linus to chłopczyk który znalazł prezent przed świętami. 
Jak może skończyć się deska snowboardowa + brak umiejętności ? Tragicznie... Nasz bohater złamał nogę i leży w szpitalu. Jak przez mgłę pamięta o jakimś liście który dostał.... Ten list jest od samego Mikołaja  W nocy gdy wszyscy śpią Majk zabiera Linusa do pracy nad prezentami i rozwożeniem ich. O dziwo jego kolega z sali, Rudolf również jest w to wszystko zamieszany. Cała książka to fantastyczna świąteczna przygoda. Majk to facet w skórze i czarnych butach który pokazuje Linusowi co to znaczy duch świąt. Odwiedzają szpital dla dzieci, schronisko dla zwierząt i chłopca bez nóg. Cudowne przesłanie jakie płynie z książki powoduje że robi się cieplej na serduchu. Miłość, nadzieja i wiara we własne siły to najpiękniejszy prezent.

 

Kochani ta pozycja powinna znaleźć się pod każdą choinką małej sówki 

Komentarze obsługiwane przez CComment

Miejsce na reklamę