To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Zosi.

I powiem szczerze że nie ostatnie... 

Zapraszam na recenzję ...

Witajcie Kochani :) 

Pamiętacie jakiś czas temu książka "On" Papużanki była wielkim objawieniem. 

Jakoś nie byłam gotowa na tego typu historię, do zeszłego tygodnia. 

Książka była moją pierwszą przygodą z autorką, i wiem że sięgnę po kolejne. Tak bardzo spodobał się jej sposób pisania, i pogląd na życie. 

 

Historia toczy się w Krakowie.

Chodź czasy są ciężkie, rodzinka stara się jak może aby w domu niczego nie brakowało.

Bohaterem książki jest chłopczyk o przezwisku Śpik.

Poznajemy go jeszcze w brzuszku mamy. Była pewna że jej maluszek będzie geniuszem, kimś wyjątkowym i wspaniałym. 

Niestety nasz bohater jest dla niej rozczarowaniem.

Śpik słabo się uczy, koledzy nie są jego wsparciem. Wręcz przeciwnie, wciąż się z niego śmieją, jest kozłem ofiarnym w wygłupach klasy. Jest wykorzystywany, i dlatego tak bardzo go pokochałam. Od pierwszych stron miałam takie poczucie, że muszę go przytulić i obronić. 

Nasz mały bohater był sam. Matka rozczarowała się  dzieckiem, ojciec wcale nie interesuje się synem, a nauczyciele go skreślili. 

Chodź Śpik ma problemy w szkole, zna na pamięć rozkład tramwajów. Jest to dziwne i zatrważające. Szczególnie matkę przeraża, pragnęła aby jej dziecko było "normalne". 

Książka mnie przerażała i zachwycała zarazem. 

Podejście nauczycieli do dzieci w tamtych czasach poraziło mnie - to trzeba przeczytać.

Papużanka pokazuje że macierzyństwo to nie tylko słodki bobas, cudowne chwile i raj. Czasami to ból, rozpacz i bezradność. 

O straconych nadziejach, złudzeniach i słodko-gorzkich czasach. 

Polecam :) 

 

Miejsce na reklamę